"Fenomen a jednocześnie główna kontrowersja dotyczącą stanu wyjątkowego wynika, jak podkreśla Agamben z jego usytuowaniu na pograniczu prawa i polityki". Czy warto czytać Stan wyjątkowy Agambena - zastanawia się Agnieszka Rozner.
Paradoks suwerennego wyjątku
Fenomen a jednocześnie główna kontrowersja dotyczącą stanu wyjątkowego wynika, jak podkreśla Agamben z jego usytuowaniu na pograniczu prawa i polityki. "Zerwanie zasłony zakrywającej ten nieokreślony obszar [graniczny] jest warunkiem koniecznym do zrozumienia kwestii różnicy – albo rzekomej różnicy – pomiędzy tym, co polityczne, a tym, co prawne, pomiędzy jednostka a prawem” [2] - przekonuje filozof. Śledząc historyczną ewolucję formuły stanu wyjątkowego począwszy od funkcjonującej w obrębie prawa rzymskiego instytucji iustitium, poprzez kontrowersyjne elementy procedur konstytutywnych dla ustrojów totalitarnych wreszcie, odwołując się do systemów współczesnych państw demokratycznych Agamben wskazuje na radykalną zmianę samego paradygmatu władzy. Stan wyjątkowy zaczyna się zaś jawić w tym ujęciu jako swoisty próg nierozróżnialności [3] pomiędzy demokracją i absolutyzmem. Zamierzone wytwarzanie sytuacji permanentnego stanu wyjątkowego, w jego rozmaitych odmianach (częstokroć bez jakichkolwiek deklaracji odwoływania się do stosownych dla owego stanu procedur), staje się jedną z głównych praktyk współczesnych państw, także tych o ustroju demokratycznym. "Zgodnie z tendencją obecną we wszystkich demokracjach europejskich ogłaszanie stanu wyjątkowego stopniowo zastępowane jest przez bezprecedensowe upowszechnianie się paradygmatu bezpieczeństwa jako normalnej techniki rządów” [4], co - jak ostrzega filozof - grozi istotnym zachwianiem tradycyjnej struktury konstytucyjnej opartej na podziale władz.
Biopolityczny wymiar władzy, zagadnienie tak charakterystyczne dla wcześniejszych fragmentów agambenowskiego projektu Homo sacer, w pryzmacie analizy stanu wyjątkowego zyskuje zupełnie nowe znaczenie. Stan wyjątkowy jako struktura, w której prawo włącza w siebie jednostkę poprzez zawieszenie swego działania, w trybie trudnego do uchwycenia mechanizmu "włączającego wyłączenia” okazuje się być kolejnym narzędziem, za pomocą którego nowoczesność wpisuje zoe w porządek politycznych określeń. Paradoksalnie, następująca w nowoczesności polityzacja wszystkich wymiarów życia prowadzi jednak do zaniku polityki. Staje się ona bowiem nieodróżnialna od logiki stanu wyjątkowego [5] tym samym zarazem zanika dla podmiotu możliwość jakiegokolwiek politycznego działania.
Niczym w Procesie Kafki, sytuacja permanentnego stanu wyjątkowego umieszcza jednostkę w świecie, w którym dystans pomiędzy życiem i prawem znika, a kwalifikacje czynów pozostają jedynie w gestii suwerena. Zawieszając prawo stan wyjątkowy nie likwiduje jednak jego mocy. Moc
Imponujące studium Agambena, uwodzi rozmachem filozoficzno – genealogicznej analizy i delikatnie utopijnej wizji postpolitycznej wspólnoty złożonej z "absolutnych pojedynczości” [8]. Jednak wnikliwości przeprowadzonych badań wydaje się tu towarzyszyć niemal wprost do niej proporcjonalna zawiłość i pojęciowa niejednoznaczność poczynionych ustaleń. Operowanie formułą paradoksu oraz skomplikowany aparat pojęciowy, którego wprowadzenie wynika po części z jednoczesnego zastosowania przez włoskiego filozofa elementów filozoficznej i lingwistycznej analizy zdaje się potwierdzać uwagi krytyków o jego podobieństwie do Heideggera. Bogaty pojęciowy arsenał uruchamiany przez Agambena choć niełatwy w recepcji okazuje się jednak niezwykle przydatny w badaniach zjawisk epoki postpolitycznej i to nie on stanowi słabą stronę Stanu wyjątkowego. Najbardziej bowiem wydaje się tu brakować wizji politycznego działania. Niejako pogodzony z uwiądem polityczności filozof zdaje się odchodzić w stronę ostatniego benjaminowskiego pasażu, który wieść ma do takiej formy sprawiedliwości, w której „(...) sam świat wydaje się być dobrem, [a] którego nie można ani zawłaszczyć, ani włączyć w stan prawny” [9]. Pytanie o polityczne strategie Agamben kwituje anegdotą: „Gdy słyszę pytanie: << Co należy robić, jakie działania przedsięwziąć?>>, odpowiadam: <<Nie wiem. Ja nie jestem strategiem tylko filozofem>>. I wtedy słyszę: << To tylko wymówka. To wszystko dlatego, że jesteś wielkim pesymistą>>. Mówię wtedy, że wszystko, co pozwala zrozumieć, nie jest pesymistyczne. Istota, która rozumie esencję rzeczy, nie może być pesymistyczna. Pesymizm oznacza dla mnie tylko jedno: nie chcieć wiedzieć"[10].. Chociażby więc po to by wystrzegać się pesymizmu warto czytać Stan wyjątkowy.
Giorgio Agamben, Stan wyjątkowy. Homo sacer II, I, przeł. Monika Surma-Gawłowska, posłowie Grzegorz Jankowicz i Paweł Mościcki, Korporacja ha!art, Kraków 2008.
Agnieszka Rozner, ur. w 1982 r. - politolog, filozof, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, doktorantka na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.
1. C. Schmitt, Teologia polityczna i inne pisma, wybór, przekład i wstęp M. A. Cichocki, Kraków 2000, s. 34.
2. G. Agamben, Stan wyjątkowy. Homo sacer II, I, przeł. M. Surma-Gawłowska, posłowie G. Jankowicz i P. Mościcki, Kraków 2008, s. 8.
3. Tamże, s. 9.
4. Tamże, s. 26.
5. G. Jankowicz, P. Mościcki, Projekt Homo sacer, posłowie [w:] G. Agamben, Stan wyjątkowy.., s. 175.
6. Pojęcie wprowadzone przez Agambena, oznaczenie jak w oryginale.
7. G. Agamben, Stan wyjątkowy.., s. 95.
8. Zob. G. Agamben, Wspólnota która nadchodzi, przeł. S. Królak, Warszawa 2008.
9 W. Benjamin, Notizen zu einer Arbeit über die Kategorie der Gerechtigkeit, w: „Frankfurter Adorno Blätter” 1992, nr 4, s. 41, [za:] G. Agamben, Stan wyjątkowy.., s. 95.
10 Kapitalizm jest religią, w której nic nie należy do ludzi. Z G. Agambenem rozmawia M. Nowicki, [w:] „Europa. Tygodnik Idei” nr II 2008, s. 4, (dodatek do „Dziennika. Polska Europa Świat” 15.03.2008).
z środa, 13 styczeń 2010 13:42przez Valdemar Kratkovski







