polis.edu.pl

człowiek jest z natury stworzony do życia w polis

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Recenzje Dyssensualne konstruowanie podmiotowości

Dyssensualne konstruowanie podmiotowości

Email Drukuj

"Zdaniem filozofa konsensus jest niczym innym jak tylko redukcją polityki do policji, stanowiącym w istocie koniec polityki" - o książce J. Rancière'a Na brzegach politycznego pisze Agnieszka Rozner.

 

 

Dyssensualne konstruowanie podmiotowości

"Sekret polityki, z którym spotkała się na początku filozofia, wygląda tak: właściwym polityce jest to, że stanowi ona dzieło podmiotu, który rządzi na mocy faktu, iż nie ma żadnego tytułu do rządzenia; zasada inicjowania/rządzenia jest w nieusuwalny sposób podzielona, a wspólnota polityczna to z konieczności wspólnota sporu. Jeśli [zatem] 'starożytni' mają jakąś przewagę nad 'nowoczesnymi', to polega ona właśnie na umiejętności odkrycia tego sekretu, a nie na przeciwstawieniu wspólnoty dobra wspólnocie użyteczności" [1]. W tezie dziewiątej eseju zamieszczonego tuż na początku zbioru Na brzegach politycznego, Jacques Rancière stara się wskazać swoiste wymazanie znaczenia owego sekretu, jakie w narracji dotyczącej świata polityki dokonało się za sprawą filozofii politycznej. Jak pisze francuski filozof, pozornie niewinne i przez to jeszcze bardziej usypiające czujność określenie tej ostatniej, kryje w sobie gwałtowne spotkanie filozofii z relacją polityki do prawa arche i niemal udaną próbę zastąpienia polityki przez filozofię. Anulowanie konstytutywnego dla politycznej relacji sporu i wypełnienie powstałej w ten sposób próżni chwiejnym konstruktem konsensusu, zmierzało do usunięcia czegoś co określone być może skandalem 'siódmego tytułu'. Ostatniego, z opisanych w III księdze Praw (690E) [2] tytułu do sprawowania władzy, opartego na paradoksie braku wymiernej legitymacji, jedynego w swoim rodzaju: tytułu bez, tytułu.


Platon w Prawach nie rozwodzi się zbytnio nad owym 'siódmym tytułem', jedynie ironicznie kwituje, że ten pochodzący z wyboru bogów, a więc - by nieco wziąć w nawias starożytną narrację - odwołujący się do procedury losowania reżim, uratować mogą wyłącznie sami bogowie. W jego typologii, dokonujący się z woli rezydentów Olimpu wybór, konstytuuje demokrację. Rancière dowodzi jednak, że demokracja nie jest reżimem politycznym, a w istocie samym reżimem polityki (wyjątkowo ważna choć delikatna różnica terminologii), stanowiącym formę relacji definiującej specyficzny podmiot. Podmiot ów określany jest przez jego udział w tym co sprzeczne. Polityka jawi się tu zatem jako działanie paradoksalne, immanentnie związane ze wspomnianym brakiem tytułu do sprawowania władzy. Filozof, przy użyciu skomplikowanego pojęciowego instrumentarium, opartego w dużej mierze na zabiegu swoistej, połowicznej negacji ("dyssens", "nieobecny inny", "niemożliwa identyfikacja", etc.) próbuje przeprowadzić nas niejako wstecz nurtu filozofii politycznej i odsłonić faktyczne znaczenie fundujących go pojęć oraz postulatów uzasadniających polityczna praktykę. Logikę polityki pojmowanej jako dyspens wykłada w kluczowych dla omawianego zbioru Dziesięciu tezach.., krok po kroku rozbijając nasze przywiązanie do tradycyjnego kodowania kategorii politycznych.

W Tezie 1. zakwestionowane zostaje klasyczne rozumienie polityki jako sprawowania władzy. Jest tu ona utożsamiana, nie tyle ze sposobem zaznaczania zbiorowej obecności, lub formą władzy o określonej legitymizacji, ile raczej z właściwym sobie podmiotem. Jak zaznacza filozof, odwołując się do III księgi arystotelesowskiej Polityki, obywatelem jest ten kto "ma udział w rządzeniu ale również w byciu rządzonym"- to w tej szczególnej relacji ukryta jest, jak wskazuje, istota polityki. Teza 2. podkreśla paradoks relacji "udziału w-" i zarazem "bycia-rządzonym" proponując istotne przekroczenie logiki starożytnej arche, zakładającej istnienie czegoś wyższego, które każdorazowo działa na coś niższego. Jedynie bowiem zerwanie tej logiki pozwala na zaistnienie podmiotu politycznego. Kolejna, 3. Teza zakłada zerwanie nie tylko z porządkiem władzy i uległości, ale również z wszelką logiką cech, które przypisywałby do zajęcia tych pozycji. Owo zerwanie w logice arche dokonuje się za sprawą demokracji (Teza 4). To demokracja nie będąca tu reżimem, ale samym ustanowieniem polityki, funduje jej podmiot oraz szczególne formy relacji. Określenie demos, ludu sprawującego władzę, również odbywa się przez enigmatyczną negację, poprzez wskazanie tych ci, którzy nie posiadają tytułu. Nie są oni zbiorem członków wspólnoty, lecz częścią dodatkową we wszystkich rachunkach części populacji, stanowią nadmiarowe podmioty (Teza 5).

Polityka nie będąca koniecznym następstwem zebrania się ludzi we wspólnotę, jest wyjątkiem od reguł rządzących takim zebraniem, jest "prowizorycznym wyjątkiem w historii form dominacji" [3]. Jak podkreśla filozof w Tezie 6. spór polityczny jest sporem logik, które w odmienny sposób dokonują rachuby części i miejsc we wspólnocie, stawką jest tu wzięcie w rachubę tych którzy takiego miejsca nie mają, tych którzy się nie liczą. W Tezie 7. natomiast, wprowadzone zostaje jedno z najbardziej istotnych dla Rancière'a rozróżnień, przeciwstawiającego politykę policji. Policja nie jest tu, jak zwykło się ją pojmować instytucją, funkcją społeczną, bądź aparatem kontroli, pod terminem kryje się natomiast konstrukt symbolicznej konstytucji społeczeństwa, której istotą jest szczególny sposób dzielenia 'postrzegalnego'. "Istotą policji jest takie dzielenie postrzegalnego, które unika [zarazem] pustki i nadmiaru: zgodnie z nią społeczeństwo składa się z grup mających rozmaite zawody, z miejsc, gdzie się je wykonuje i sposobów życia które im odpowiadają" [4]. Policja wyklucza to wszystko co w owym podziale się nie mieści. Istotą polityki jest zaś zakłócanie logiki takiego układu, poprzez przyznawanie miejsc wszystkim tym, którzy są go pozbawieni.

Polityka w ostatecznym kształcie jest zatem interwencją w to co można zobaczyć i powiedzieć. Zadaniem polityki jest ujawnianie świata jej podmiotów i procedur (Teza 8), manifestacja dyssensu polegającego na obecności dwóch światów w jednym, wynikającego z podziału 'postrzegalnego'. Zamykające dekonstrukcyjne credo Rancière'a Tezy 9. i 10. raz jeszcze odwracając przyjętą logikę politycznego dyskursu zwracają uwagę na uwikłanie postulatu konsensusu w tryb działania policji. Zdaniem filozofa konsensus jest niczym innym jak tylko redukcją polityki do policji, stanowiącym w istocie koniec polityki. Zakończenie to nie jest tu jednak pojmowane jako spełnienie jej celów lecz jako powrót stanu rzeczy, w którym jest ona nieobecna.

Istota polityki, jak zaznacza paryski profesor, tkwi w dyssensualnym konstruowaniu podmiotowości, które objawia społeczeństwu jego różnicę z nim samym. Owa różnica przysłoniętą jest za sprawą działania policji, dokonującej niejawnego podziału postrzegalnego. "Istotą konsensusu jest [zaś niestety] anulowanie dyssensu rozumianego jako rozchylenie oddzielające postrzegalnego od niego samego" [5]. Konsensus, który przekuty w przejrzyste procedury stać się miał istotnym schyłkiem polityki, fenomenalnym osiągnięciem demokratycznego dyskursu, manifestacja postpolitycznych reguł, okazuje się tu być tylko jeszcze jednym z kostiumów logiki władzy i podporządkowania. Zebrane w Na brzegach politycznego eseje starają się odsłaniać, zrywać poszczególne fragmenty tych kostiumów i masek, postulując konieczność konstruowania autentycznych politycznych podmiotów. Czy jednak są w stanie przynieść coś więcej poza wybitną przyjemnością lektury? Ambiwalentnie trzeba tu chyba zgodzić się z tezą Rancière'a o skutecznym ‘wypieraniu’ polityki przez filozofię.

Jacques Rancière, Na brzegach politycznego, przeł. I. Bojadżijewa, J. Sowa, Korporacja Ha!art, Kraków 2008.

Agnieszka Rozner, ur. w 1982 r. - politolog, filozof, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, doktorantka na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.

 

 

 

 

[1] J. Rancière, Na brzegach politycznego, przeł. I. Bojadżijewa, J. Sowa, Korporacja Ha!art, Kraków 2009, s. 33.
[2] Platon, Państwo, Prawa (VII ksiąg), przeł. W. Witwicki, Wyd. Antyk, Kęty 2001, s. 396.
[3] J. Rancière, dz. cyt., s. 27.
[4] J. Rancière, dz. cyt., s. 28.
[5] J. Rancière, dz. cyt., s. 36.

CZYTAJ TAKŻE:

- Paradoks suwerennego wyjątku [recenzja książki: G. Agamben, Stan wyjątkowy. Homo sacer II, I, przeł. M. Surma-Gawłowska, posłowie G. Jankowicz i P. Mościcki, Kraków 2008.]

» Brak komentarzy
Nie ma tu jeszcze komentarzy.
» Wyślij komentarz
Email (nie będzie widoczny)
Nazwa
Tytuł
Komentarz
 podmiana znaków